Wesołe (słomiane) wdówki – część 1

Agu: Pan Mąż od początku roku będzie zapitalał do Najbliższego Większego Miasta i wracał li i jedynie na łikendy.

Kary: Co Ty nie powiesz – wypisz wymaluj jak Twój Ulubiony Szwagier. Tylko ten się wycwanił, wybywa do Miasta S., całe 300 km dalej. czytaj dalej

Obozowe love, czyli romantyczne przygody siostry młodszej

Przyznaję, serce zawsze miałam pojemne (podobnie jak żołądek, ale o tym kiedy indziej). Podczas gdy Kary z uporem maniaka sprowadzała do domu kolejne czworonogi, ja namiętnie kolekcjonowałam obozowe trofea.

Na pierwszą kolonię rodzice wysłali mnie, kiedy miałam dziewięć lat. Dwa tygodnie nad morzem. To właśnie tam, na lśniących parkietach największego kurortu w Ustroniu Morskim, w rytm Freddy’ego Mercury i We are the champions kołysałam się w czułych objęciach pierwszego amanta. Po amancie pozostał młodzieńczy zawrót głowy. Po Freddym – WPM. Wielka Prawdziwa Miłość. Do Queen oczywiście. czytaj dalej

Let’s make a blog, czyli witajcie w naszym świecie!

Zakładanie bloga

Bilp, bilp… Mój fejsbuk zamigotał upierdliwie, a telefon rozdzwonił się masą dziwnych powiadomień, odrywając mnie od rozmyślań nad marnym losem tłumacza przed deadlinem. Im bardziej starałam się go zignorować, tym natarczywiej dzwonił, doprowadzając moje skołatane nerwy do szału.

Kary: A może by tak połączyć siły i wymyślić jakiś wspólny projekt blogowy? Może coś parentingowego? To jest zawsze na czasie. Ty masz znajomych, co się zaraz zaczną mnożyć na potęgę, a ja mogę robić fajne foty pod to 🙂

ok-lets-do-it

Agu: Raczej chyba jakiś lifestyle? Taki z dwóch perspektyw. czytaj dalej