Wesołe (słomiane) wdówki – część 1

Agu: Pan Mąż od początku roku będzie zapitalał do Najbliższego Większego Miasta i wracał li i jedynie na łikendy.

Kary: Co Ty nie powiesz – wypisz wymaluj jak Twój Ulubiony Szwagier. Tylko ten się wycwanił, wybywa do Miasta S., całe 300 km dalej. czytaj dalej

50 twarzy nie wiadomo czego, czyli jak zrobić dobrą seks-ekranizację

Są takie powieści, które pochłania się z wypiekami na twarzy. Przekartkowuje drżącymi dłońmi strona za stroną, modląc się, żeby tylko nikt postronny nie zauważył CO ja czytam! Bo nie daj Bóg do pokoju wejdzie mama, albo – co gorsza – starsza siostra, której zawinęło się bezcenny wolumin. A potem z tego erotycznego majstersztyku ktoś robi ekranizację. I autor przewraca się w grobie. I my (na kanapie) wraz z nim…

Dla mnie taką literacką seks-inicjacją były Pamiętniki Fanny Hill, wygrzebane z czeluści książkowego regału, zajmującego znaczną część naszego dawnego pokoju. Jak się tam znalazły – nie wiem, ale po tej lekturze nic już w moim życiu nie było takie samo. czytaj dalej

Let’s watch a movie! Albo trzy błędy, które można popełnić, dając facetowi wolną rękę

Pewnego zimowego wieczoru, siedząc na kanapie i obgryzając paznokcie, spojrzałam na moją siostrę i rzuciłam od niechcenia: Przeczytałabym jakiś dobry kryminał. Taki wiesz, jak „Pies Baskervillów” czy „Dziesięciu Murzynków”. Człowiek się boi potem iść do toalety, a co dopiero zasnąć… Młoda spojrzała na mnie z błyskiem w oku, rzuciła spojrzeniem na biblioteczkę stojącą w kącie pokoju i z rozczarowaniem w głosie stwierdziła: Ale my to wszystko już czytałyśmy!

W zasadzie miała nawet rację. Większość książek znajdujących się w domowej biblioteczce miałyśmy przerobione. Wieczór zapowiadał się smętnie. Żadnej z nas nie chciało się iść do sklepu, o bibliotece nie wspominając. I wtedy mój Mąż zaproponowałto może obejrzymy film? Mam tu taki fajny, zobaczcie… czytaj dalej

Jak wpaść to tylko z własnym mężem, czyli jak osiągnąć w życiu to, czego się chce

Pamiętam jak dziś pewne zimowe studenckie popołudnie, gdy w oczekiwaniu na pociąg relacji Wrocław-Opole, jak gdyby od niechcenia omawiałyśmy z przyjaciółką najświeższe sprawy sercowe. I równie dobrze pamiętam na wpół ironiczną konkluzję tejże: „O rany, będziesz miała męża aktora!”. czytaj dalej

Z facetami żyć się nie da, czyli o trudnej sztuce zrywania

Kary: Ty wiesz, tak mi się skojarzyło a propos tego twojego boskiego, co nawet porządnie zerwać nie potrafił… wszyscy faceci, z którymi miałam do czynienia, mieli z tym problem. Żaden nie potrafił normalnie jak człowiek powiedzieć: „Mam cię dość, bujaj się”. czytaj dalej