Wesołe (słomiane) wdówki – część 1

Agu: Pan Mąż od początku roku będzie zapitalał do Najbliższego Większego Miasta i wracał li i jedynie na łikendy.

Kary: Co Ty nie powiesz – wypisz wymaluj jak Twój Ulubiony Szwagier. Tylko ten się wycwanił, wybywa do Miasta S., całe 300 km dalej. czytaj dalej

Let’s watch a movie! Albo trzy błędy, które można popełnić, dając facetowi wolną rękę

Pewnego zimowego wieczoru, siedząc na kanapie i obgryzając paznokcie, spojrzałam na moją siostrę i rzuciłam od niechcenia: Przeczytałabym jakiś dobry kryminał. Taki wiesz, jak „Pies Baskervillów” czy „Dziesięciu Murzynków”. Człowiek się boi potem iść do toalety, a co dopiero zasnąć… Młoda spojrzała na mnie z błyskiem w oku, rzuciła spojrzeniem na biblioteczkę stojącą w kącie pokoju i z rozczarowaniem w głosie stwierdziła: Ale my to wszystko już czytałyśmy!

W zasadzie miała nawet rację. Większość książek znajdujących się w domowej biblioteczce miałyśmy przerobione. Wieczór zapowiadał się smętnie. Żadnej z nas nie chciało się iść do sklepu, o bibliotece nie wspominając. I wtedy mój Mąż zaproponowałto może obejrzymy film? Mam tu taki fajny, zobaczcie… czytaj dalej

Jak być kobietą elegancką – oczekiwania a rzeczywistość

damą być

Nie wiem, jak moja siostra, ale ja zawsze miałam problem z byciem elegancką. Włos nigdy nie chciał ułożyć się idealnie, a makijaż rozmywał się w najmniej oczekiwanym momencie. Mogłam być stuprocentowo pewna, że jak zajdzie konieczność publicznych wystąpień, moja szminka wyląduje na zębach, a malownicze oczko będzie zdobić każdą z moich pończoch. Mimo to nie ustawałam w staraniach i głowiłam się, jak być kobietą elegancką. Ale jak wiadomo – oczekiwania a rzeczywistość, to dwie różne rzeczy.

Pewnego razu, przeglądając internety w poszukiwaniu inspiracji modowych, trafiłam na sklep, który w moich oczach uchodził za szczyt szyku i wykwintności. A w nim.. futerko! Marzenie każdej eleganckiej kobiety. Przepiękne futerko na wiosnę. Sztuczne, jakby co – w końcu elegancja sobie, ale świadomym ekologiem trzeba być. czytaj dalej

Z facetami żyć się nie da, czyli o trudnej sztuce zrywania

Kary: Ty wiesz, tak mi się skojarzyło a propos tego twojego boskiego, co nawet porządnie zerwać nie potrafił… wszyscy faceci, z którymi miałam do czynienia, mieli z tym problem. Żaden nie potrafił normalnie jak człowiek powiedzieć: „Mam cię dość, bujaj się”. czytaj dalej

Dlaczego warto mieć w domu zwierzę?

Wcale nie jest prawdą, że byłam prowodyrem każdego zwierzęcego zamieszania. Po prostu uważam, że dzieci lepiej się chowają w towarzystwie milusińskich. I jak ktoś pyta, dlaczego warto mieć w domu zwierzę, to tylko zadaję kolejne pytanie: pies? kot? a może wężyk?

No co ja na to poradzę, że wszelkie stworzenia żywe (i mniej żywe też) pchają mi się same w ręce? Tak jak było z tym kretem (zwykłym, polskim kretem, nie Jarosławem). Miałam może ze 4 lata, nie więcej. I hopla na punkcie psów. Latałam za nimi jak dzika po całej wsi – akurat były wakacje. No i pech chciał, że pies tego nieszczęsnego kreta wykopał w ogródku u dziadków. czytaj dalej

Czy ty wiesz, co robisz – czyli jak, po co i dlaczego zakłada się bloga?

Popatrzyłam na wiadomość od mojej siostry z lekką zgrozą. Fakt, pytanie o bloga zadałam ja. Ale zrobiłam to dla jaj – trochę mi się nudziło. A ona od razu nakręciła się, jak szczerbaty na suchary. Miałam ochotę nią potrząsnąć i zawołać: czy ty wiesz, co robisz?

Kary: Czy Ty w ogóle zdajesz sobie sprawę z tego, z czym to się wiąże i dlaczego zakłada się bloga? Heloł, ja ŻARTOWAŁAM!

Agu: Nie bądź świnia, może fajnie wyjść. W najgorszym wypadku zrobimy z siebie idiotki. Nie pierwszy raz, więc co Ci zależy? W końcu będziemy miały coś swojego! czytaj dalej