50 twarzy nie wiadomo czego, czyli jak zrobić dobrą seks-ekranizację

Są takie powieści, które pochłania się z wypiekami na twarzy. Przekartkowuje drżącymi dłońmi strona za stroną, modląc się, żeby tylko nikt postronny nie zauważył CO ja czytam! Bo nie daj Bóg do pokoju wejdzie mama, albo – co gorsza – starsza siostra, której zawinęło się bezcenny wolumin. A potem z tego erotycznego majstersztyku ktoś robi ekranizację. I autor przewraca się w grobie. I my (na kanapie) wraz z nim…

Dla mnie taką literacką seks-inicjacją były Pamiętniki Fanny Hill, wygrzebane z czeluści książkowego regału, zajmującego znaczną część naszego dawnego pokoju. Jak się tam znalazły – nie wiem, ale po tej lekturze nic już w moim życiu nie było takie samo.

szpilki w eterze grey

Agu: A właśnie, skąd ty wytrzasnęłaś te Pamiętniki? I jak je ukryłaś przed rodzicami?

Kary: Myślałam, że to twoje 😛 A film widziałaś?

Temat seksu generalnie był w naszym domu tematem tabu. Całkiem jakby ludzkość TEGO nie robiła. Fuj i w ogóle. Te Pamiętniki to był taki zalążek inicjacji seksualnej – żadna z nas tak naprawdę nie ma pojęcia, jak się znalazły w naszym pokoju, ale obie przeczytałyśmy je od deski do deski, usiłując sobie to i owo wyobrazić.

Z pewną pomocą przyszedł nam film, aczkolwiek – jako że miałyśmy wpojone „fuj i w ogóle” – odczuwałyśmy spory dyskomfort patrząc na te bezeceństwa. W strategicznych momentach zamykałyśmy oczy i czułyśmy się odrobinę usprawiedliwione.

A potem nastąpiła era filmu Oczy szeroko zamknięte, w którym Nicole Kidman latała z gołą dupą przed kamerą. Ale najważniejsze, że na twarzy miała maskę! Zresztą wszyscy mieli. Film był mroczny, tajemniczy i jedyne co udało nam się z niego zapamiętać to to, że jak się człowiek upali, to się różne cuda dzieją 😉

szpilki-w-eterze-grey4

Kolejną przygodę z prozą erotyczną odbyłam dopiero na studiach. Znając praktycznie na wyrywki bujne opisy z życia Fanny, zachciało mi się czegoś ciut bardziej współczesnego. Z pomocą przyszła – a jakże! – starsza siostra.

Agu: Ej, a co te wszystkie baby czytają ostatnio w autobusach? Oczy im się świecą, ale okładki obłożone papierem…

Karo: No jak to co? A o 50 twarzach Greya słyszałaś? Na jakim świecie ty żyjesz, heloł!

Po czym obsmarowała książkę tak, jak już dawno żadnej.

Miało być cudownie, miało być bujne życie erotyczne po jej lekturze. Niektórym podobno pozycja ta (a może kilka innych, opisanych na kartach tegoż jakże poczytnego erotyku) nie tylko urozmaiciła, ale wręcz uratowała pożycie małżeńskie.

szpilki-w-eterze-grey2

Kary: W końcu się podobno babom zaczęło chcieć. Tak mi przekazał jeden z kolegów.

Agu: To aż taki bestseller?

Kary: Best-SELLER to może i tak, ale poza tym nyndza. Przebrnęłam przez pierwsze 100 stron, a i tak cały czas zastanawiałam się, co to do cholery jest ta Wewnętrzna Bogini.

Agu: Wewnętrzne co!?

Kary: Bo-gi-ni… Jeszcze jakby o broszce pisała, to można coś sobie wyobrazić, ale tak? Wydumane i zdecydowanie dla znudzonych życiem.

Agu: O, to widzę taki mega-hit!

Mega-hitem, a raczej mega-klapą, to się okazała ekranizacja tegoż arcydzieła.

O czym miałam okazję się przekonać dzięki uprzejmości mojego ulubionego Szwagra. O jego niesłychanym talencie do wyboru filmów pisałyśmy już wcześniej. Któregoś pięknego wieczoru, kiedy wszystkie nasze latorośle szczęśliwie zaległy spać, a rodzice tychże zażywali zasłużonego relaksu, padła propozycja, żeby uświetnić błogostan dobrym filmem.

Agu: Tylko czymś dobrym, a nie jakąś szmirą w stylu 50 twarzy Greya

Kary: Nie widziałam, ale jeśli ekranizacja jest równie dobra jak książka…

Szwagier: Przecież to film o seksie. Nie może być aż tak źle.

Dwie godziny i cztery minuty później (baaaaaaaardzo dłuuuuuuuuuuuuuuugie dwie godziny i cztery minuty) doszliśmy do wspólnej konkluzji, że lepiej już chyba zamknąć oczy i myśleć o tej Anglii…

szpilki-w-eterze-grey1

Kary: Zrobiłaś ze mnie straszną erotomankę. Że niby tylko ci podsuwam te niecne lektury i podsuwam.

Agu: Dobrze, że nie posuwam 😛

Kary: No teorię to możesz jeszcze zwalić na mnie, ale w praktyce to już doskonaliłaś się sama!

I gdzie był ten bocian, kiedy zapragnęłam dziedzica?