Z facetami żyć się nie da, czyli o trudnej sztuce zrywania

Kary: Ty wiesz, tak mi się skojarzyło a propos tego twojego boskiego, co nawet porządnie zerwać nie potrafił… wszyscy faceci, z którymi miałam do czynienia, mieli z tym problem. Żaden nie potrafił normalnie jak człowiek powiedzieć: „Mam cię dość, bujaj się”.

Agu: Mógłby powiedzieć i gorzej, ale chociaż uczciwie i twarzą w twarz! Pamiętasz jak Wet rzucił mnie przez telefon? W moje urodziny! Taką sobie formę życzeń wymyślił… A po chwili dzwonisz Ty, mówiąc, że jesteś w ciąży z Potworkiem! Ja tu cała we łzach, z nosa mi kapie, jak z przeciekającego kranu, a Ty: „Bo ja to w sumie chciałam powiedzieć, że będziesz ciocią”.
brzuszek ciążowy

 

Kary: Ha ha, pamiętam! Dzwonię do Ciebie z mega nowiną, a Ty do mnie: „To Ty już wiesz?” Myślę sobie: „No raczej!”. A tu zamiast pisków i fanfarów…urodzinowy klops. Ale przynajmniej nie miałaś do czynienia z Psycholem. Najpierw groził, że sobie coś zrobi. Później groził mi :/ A potem telefony od niego odbierali już chyba wszyscy moi znajomi. Musiałam się przeprowadzić i zmienić numer.
Agu: No ej, mnie się też Psychol trafił, nie pamiętasz? Ten co to wlazł do pubu i na cały głos się wydarł, że prosi o uwagę, bo on ma announcement. Że niby ja go zdradzam i wszyscy muszą o tym wiedzieć. Potem mi jego znajomi pod nogi pluli!
krzyk

 

Kary: W sumie szkoda, że nie poleciałaś od razu grać w totka, czy na inne wyścigi… Przecież wiadomo, że jak cię ktoś opluje, to wygrana murowana!
Agu: Głupia jesteś. Sama się opluj. Chociaż kasa by się przydała, nie powiem. Ej, a może to z nami jest coś nie tak?
Kary: Chyba z tobą. Ja mam się całkiem dobrze. A ty wiesz, że jeden z tych lowelasów – swoją drogą moja największa ówczesna miłość – to przyjechał do mnie zerwać tylko dlatego, że się przez przypadek w pociągu spotkaliśmy? Wcześniej się do mnie ze dwa tygodnie nie odzywał, bo musiał… odpocząć. A jak już się spotkaliśmy, to chyba się poczuł w obowiązku. Przyjechał, zabrał mnie na spacer…
rozstanie

 

Agu: Ludzki pan!
Kary: …i powiedział, że on w zasadzie to już nic do mnie nie czuje. A jak mu kazałam iść do diabła, to stwierdził, że nie może.
Agu: Za daleko?
Kary: Nie-e, bo musi ode mnie książki odebrać, co od jego mamy pożyczałam! I mam je koniecznie oddać!
rozstanie

 

Agu: Faceci… klasa sama w sobie! Jakim cudem ci nasi wyszli na ludzi?
Kary: No właśnie, jakim? Tylko dzięki nam!
Agu: Za grosz instynktu samozachowawczego :>
Kary: Ale zobacz jaka odpowiedzialność teraz na nas spoczywa… żeby te Potwory Potworne wychować na ludzi..